• Udostępnij na Google+

 

Niecały miesiąc temu nadszedł ten piękny moment, kiedy premierę miała nowa odsłona mojej ukochanej serii, Call of Duty. Z dwutygodniowym opóźnieniem spowodowanym nieopisanym lenistwem i wielkimi obawami. Minęło kilkanaście godzin, od kiedy gram w Infinite Warfare i wreszcie mogę wypowiedzieć się po raz pierwszy. 

Na wstępie przypominam, że znalazłem stosunkowo niewiele okazji, żeby publicznie wygłosić swoją opinię po otwartych beta testach. Niektórzy mogli trafić na kilka narzekań na Twitterze, inni mogli dotrwać na tyle daleko w 52 odcinku Podcastu Gravitacja, gdzie poświęciliśmy dobrych kilkanaście minut na same wrażenia z Infinite Warfare i oczekiwanie względem nadchodzącej jeszcze wtedy gry. Poza tym unikałem raczej nadmiernego rozmawiania o Call of Duty, topiąc swoje smutki w Battlefieldzie czy Titanfallu.

maxresdefault

Mówiąc krótko, beta testy bardzo zniechęciły mnie do najnowszej części. Nowy pomysł z perkami na broniach wydawał się abstrakcją, całość wydawała się zepsutym Black Opsem, a community zaczęło zastanawiać się, co będzie robić przez bity rok, skoro Infinite Warfare jest niegrywalny. Tymczasem czas pokazał, że mimo braku większych zmian w premierowej wersji, nowa część Call of Duty zyskuje przy dłuższym posiedzeniu.

 

Z pistoletem na kulki wśród prestiży 

Infinite Warfare zaczął się dokładnie tak samo, jak wszystkie inne odsłony. Wychodzący ze sromotnie przegrywanych spotkań ludzie, stosunek zabójstw do śmierci grubo poniżej jednego, a w drużynie przeciwnej trafiali się wyłącznie potencjalni mistrzowie świata. Potrzebowałem wyjątkowo sporo czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego stylu gry. Tak jak w Black Opsie VMP szybko wpadł w moje ręce i nie musiałem przejmować się doborem broni, tak tutaj przez moment rozważałem nawet granie ze strzelbą.

CoD_Heroes_Main

Mapy sprawiały momentami w duże zakłopotanie, kiedy nagle spadałem w dziurę, która jeszcze kilka sekund przed śmiercią wydawała się całkowicie stabilną podłogą. Na szczęście po kilku pełnych napięcia i niezręcznej ciszy na konsolowej imprezie godzinach Infinite Warfare zaczął się do mnie uśmiechać.

 

Pistolety maszynowe odchodzą w niepamięć

Black Opsa 3 będę zawsze wspominał jako dominację Kudy i VMP, szybkostrzelnych broni z dużymi magazynkami. Infinite Ward namieszał również w tej kwestii i na miejsce pistoletów maszynowych wskoczyły karabiny. Są bardzo dynamiczne, zaskakująco stabilne i zadają wystarczająco wysokie obrażenia, żeby wydawały się zupełnie bezkonkurencyjne.

20160629073839

Z moich obserwacji profesjonalnych streamów wynika również, że do łask wracają celowniki. Faktycznie z niektórymi z nich gra się wygodniej, ponieważ potrafią naprawdę mocno poprawiać skuteczność. Jest w grze kilka dodatków, które pozwalają niemal całkowicie ustabilizować celownik. Większość kul leci dokładnie w linii prostej i reszta zależy już tylko od refleksu oraz opanowania aktualnych mechanik.

 

Dynamika i błyskawiczne zgony

Największą zmianą okazało się jednak dla mnie to, co wydawało się na początku dokładnie takie samo, jak w Black Opsie 3. Jetpack, w połączeniu z umiejętnościami nowych ‚specjalistów’, uczynił z wall runów latanie.

Polecam zerknąć sobie na powyższy filmik i zobaczyć, co Karma wyrabia na ścianach. Z jedną konkretną umiejętnością plecak odrzutowy ładuje się tak szybko, że możemy spędzić całą grę w powietrzu, nawet nie stawiając stóp na ziemi. Dodatkowo delikatne wciśnięcie skoku w powietrzu dodaje nam boosta, który pozwala na błyskawiczne odwracanie się w dowolnym kierunku. Za kilka tygodni ludzie będą z tym robić cuda.

Jeżeli połączymy to wszystko z faktem, że w Infinite Warfare ginie się dużo szybciej niż w innych Call of Duty, dostajemy naprawdę dynamiczną grę. Podobno błyskawiczna śmierć spowodowana jest marnymi serwerami, może to niedługo ulec zmianie, ale na razie warto polegać głównie na swoim refleksie.

 

To nie jest zła gra

Sporo się pozmieniało, od kiedy zakończyły się otwarte beta testy. Najpierw grałem na WGW, potem sporo strzelałem w becie i dopiero niedawno udało się położyć swoje ręce na oficjalnej grze. Po kilkunastu godzinach stoję raczej po stronie osób, które odnalazły sporo przyjemności w nowym Call of Duty. Pierwsze wrażenie mocno uderza do głowy, ale patrząc po Reddicie, dominują raczej wątki pokroju ‚Uważam, że Infinite Warfare jest lepsze, niż twierdzi większość społeczności’.

Call_of_Duty_Infinite_Warfare_6_WM.0

Mówiąc bardzo ogólnie, moja ekscytacja nowym sezonem Call of Duty nieco wzrosła, od kiedy zacząłem grać. Mam wrażenie, że community przeżyło już swój kryzys, Infinite Ward zaczyna robić małe kroki w odpowiednim kierunku i zaczniemy powoli wydostawać się spod pozostałości po znienawidzonym trailerze. Znakomity single player może tylko w tym pomóc!