• Udostępnij na Google+

 

Zaczęło się! Wielkie święto Counter Strike’a – sześć dni emocjonujących, trzymających w napięciu rozgrywek. Wszystko to, by wyłonić najlepszą drużynę na świecie. Przed wami podsumowanie pierwszego dnia. 

 

Bez tytułu

To był dobry pierwszy dzień. Taki pierwszy dzień, który zwiastuje pięknego majora. Zastanawiałem się na początku, czy zaczynać artykuł od pokazania wyników, bo mogą być one trochę mylące. Powyższe cyferki sugerują, że nie mieliśmy dzisiaj wielu niespodzianek. Co prawda w zwycięskiej części tabel widać raczej te lepsze teoretycznie drużyny z wybranych par, ale na pewno nie oznacza to braku emocji. Postanowiłem każdy dzień podsumowywać kilkoma najciekawszymi sytuacjami. Po konkretne wyniki lub zapowiedzi nadchodzących meczów zapraszam na HLTV oraz, dla użytkowników mobilnych, na theScore esports.

 

Najlepszy mecz: SK vs G2 (16-11)

Zaczniemy z grubej rury. Ex-Luminosity w duecie z Francuzami zapewnili nam kawał wybitnego Counter Strike’a. Zabrakło jedynie emocjonującej końcówki. Przy wyniku 11-11 śmiałem się pod nosem, że brakuje tylko dogrywki. Koniec nadszedł jednak zdecydowanie szybciej, niż się spodziewałem. Kilka bardzo mocnych rund SK, przełamanie ekonomii G2 i błyskawiczne wykorzystanie zebranej przewagi.

Pojedynek SK z G2 to jeden z tych, który budzi emocje już w momencie samego ogłoszenia. Pamiętam jeszcze, jak Twitter reagował na losowanie meczów ESL One. Analitycy prędko ochrzcili grupę D jako „grupę śmierci”, a spotkanie dwóch drużyn ze światowego TOP3 przyprawiał o ciarki. Dostaliśmy dokładnie to, czego oczekiwaliśmy. Połowę zakończoną wynikiem 8-7, zaciętą rywalizację i mechaniczne umiejętności na najwyższym poziomie. Aż szkoda, że to tylko BO1…

 

 

Największa niespodzianka: fnatic vs FaZe (14-16)

Thorin słusznie powiedział podczas przedmeczowego studia, że fnatic dawno nie było w grupie, w której każdy przeciwnik mógłby ich pokonać. Ciężko więc teraz powiedzieć, co jest większą niespodzianką – zwycięstwo FaZe czy porażka fnatic. Z sukcesu FaZe może jednak zbyt dużo nie wynikać. Nie bez powodu Kioshima przyznał po zakończonym meczu, że są znani jako bardzo mocna drużyna w BO1, a format BO3 nie jest ich najmocniejszą stroną. Potem może być więc tylko ciężej.

Ważniejszym wydarzeniem będzie chyba jutrzejsze spotkanie fnatic z G2. „Grupa śmierci” już jutro zacznie zbierać swoje żniwa, bo przegrany tego pojedynku odpada z majora i resztę meczów obejrzy niestety z loży VIP. Losowanie zapewniło Szwedom ciężki powrót do formy. Olofmeister nie reprezentował jeszcze tego poziomu, do jakiego przyzwyczaił nas przed przerwą. Za kilka dni okaże się, czy dzisiejsza porażka z FaZe to ta jedna, która zawsze staje na ich drodze do sięgnięcia po puchar, czy może potrzeba jeszcze chwili czasu, żeby znów powrócili na szczyt.

 

 

Najlepszy gracz: Jacob „pyth” Mourujarvi

Statystycznie to właśnie pyth najlepiej spisywał się podczas swojego pierwszego spotkania. Dwa świetne triple kille, jeden double i kilka naprawdę pięknych headshotów. Trzeba przyznać, że on był głównym prowadzącym tę egzekucję nad Optic. Rating 1,89, a zaraz pod nim forest oraz Snax. To dzięki jego duetowi z forestem NiP wyglądał tak przekonująco i nie pozostawił amerykańskiej drużynie cienia wątpliwości.

 

Co słychać u Polaków? 

Virtusi wygrali z mousesports 16-10 na trainie i jutro o 16:00 zmierzą się z Team Liquid. Zwycięstwo wisiało już w powietrzu w momencie świetnie rozegranych picków i banów. Szybko pozbyliśmy się najmocniejszych map mouz, by zaraz później wykorzystać nasze doświadczenie na większej liczbie map. Zarówno train jak i mirage, które zostały nam do wyboru, przemawiały mocno na naszą korzyść.

Początek nie rozpoczął się jedna zbyt kolorowo. Na szczęście, jak słusznie napisał Pasha zaraz po skończonym meczu, „… ważne jak się kończy”. Przerwa na żądanie, zaraz później problemy z headsetem jednego z zawodników mouz i wróciliśmy do gry. Po raz kolejny Virtusi pokazują, że nie potrafią grać CT, ale biorąc pod uwagę ich poprzednie mecze z amerykańskimi drużynami, mamy przed sobą prostą drogą do playoffów.

  • 1. Dobrze ci tak Scream!
    2. Fnatic nawet z olofem, to już nie to samo Fnatic, węszę rotacje w składzie 😀
    3. Morał z tego taki, że jak następnym razem będziemy przegrywać 0:7 to trzeba wziąć przerwę techniczną i zepsuć słuchawki przeciwnikom ;>