• Udostępnij na Google+

 

Dzień drugi już za nami!

Bez tytułu

Dzisiaj Kolonia zaserwowała nam kolejne mecze, które wielkimi niespodziankami raczej nie stały. Po raz kolejny wygrywają lepsi. Mieliśmy kilka dominacji, jednostronnych spotkań, ale waga wydarzenia wisi gdzieś w powietrzu, dodając emocji wszystkim pojedynkom. Drugi dzień dał nam lepsze spojrzenie na przyszłość pod kątem występujących w playoffach drużyn i trzeba przyznać, że nadchodzące mecze szykują się wyśmienicie.

 

Najlepszy mecz: G2 vs fnatic (13-16)

Kandydatów do miana najlepszego meczu było dzisiaj dwóch. Wielki przegranym pojedynek Na’Vi z NiP. Oni grali jednak o szybkie wyjście z playoffów i (prawdopodobnie) dodatkowy dzień wolnego. Szwedzi z Francuzami grali o życie. Fakt odpadnięcia w fazie grupowej majora fnatic albo G2 po jednym meczu w formacie BO1 nie tylko podkreśla wagę spotkania, ale również potęguje emocje.

Tweet Jasona mówi sam za siebie. Mecz wyrównany od samego początku do samego końca. Kosmiczne headshoty, dziwne przegrane i świetny quad kill JW. Fnatic uciekło na sam koniec, zaczął przypominać się wczorajszy mecz G2 z SK, aż nagle Francuzi wracają i przegrywając 15-13, doprowadzają Szwedów do pełnego eko. Kiedy umysły wszystkich obgryzających paznokcie fanów zaczynają śnić o dogrywce, fnatic wygrywa z samymi pistoletami w ekwipunkach. CO ZA MECZ!

 

Największa niespodzianka: dzisiejsza forma Niko

Macie szczęście, że nie jestem leniwy i nie wrzuciłem tutaj porażki G2. Gdzieś z tyłu głowy miałem jednak świadomość, że fnatic nie może odpaść z majora tak szybko, a klątwa nad G2 dalej ciąży. Astralis przegrało z Gambit 16-6. Byłem zdziwiony, nie przeczę. O godzinie 11 jeszcze delikatnie przysypiałem, więc pewnie dlatego większą niespodzianką było dla mnie zwycięstwo mouz. Przyjemną niespodzianką.

Lubię mousesports. Na Twitterze ktoś słusznie napisał, że fani tej organizacji muszą się czuć jakby ciągle mieli migrenę. Podobnie wyglądał ich dzisiejszy mecz z EnVyUs. Kiedy zaczynałem powoli spodziewać się porażki mouz, panowie wrócili do gry. Pisałem wtedy na Twitterze, że jeżeli ma się coś zmienić, Niko musi się obudzić niczym Snax z Team Liquid i ponieść swoich kolegów na własnych plecach. Nie obudził się, a o porażce przyznawał potem w wywiadzie.

Zdziwił mnie więc fakt stylu, w jakim mouz wygrało swoje dzisiejsze spotkanie. Zdziwił mnie ten nagły powrót i zdziwiła taka podatność na emocje Niko. Wcześniej nie interesowało go nic oprócz głów przeciwników. Teraz zaskakuje, zamykając tabelę. Przyjemnie jest popatrzeć, jak ChrisJ z ekipą niosą swoją gwiazdę prosto do jutrzejszego BO3 z Liquid.

 

 

 

Najlepszy gracz: Marcelo ‚coldzera’ David

Statystykami zatrząsł dzisiaj „naczelny clutcher” SK. Młody Brazylijczyk nie zostawił suchej nitki na pogromcach fnatic, FaZe, kończąc spotkanie ze statystykami 25/9 i ADR na poziomie 102,9. Cała drużyna grała równo, ale to coldzera w duecie z TACO byli głównymi egzekutorami dzisiejszego spotkania.

Warto też zaznaczyć, że drugie miejsce w rankingu zajmują ex aequo snax z Rubino. Snax skończył pierwszą połowę naszego meczu z Liquid statystykami 4/10, by kilkanaście minut później otwierać tabelę z wynikiem 23/15. Słabe CT zapowiadające bardzo marny występ, szybko zamieniło się w rewelacyjną drugą połowę. Rubino jest z kolei moim osobistym bohaterem drugiego dnia ESL One Cologne. To głównie dzięki niemu i jego 32 fragom dignitas udało się wygrać z CLG 16-1. Z szerokim uśmiechem na ustach wszedł na pomeczowy wywiad i oznajmił, że czuł szansę nad kolejny dobry występ, więc postanowił ją wykorzystać.

 

 

Co słychać u Polaków?

Świetni byali i TaZ, pobudka Snaxa w drugiej połowie, mocno fragujący Neo… Virtusi wyglądają naprawdę dobrze. Tym razem zaczęliśmy bardzo dobrze, żeby niedługo później oddać siedem rund z rzędu Team Liquid. Jeżeli rozłożymy dzisiejsze spotkanie na czynniki pierwsze,  niewiele aspektów powinno nas martwić.

Wygraliśmy obie rundy pistoletowe! Snax może nie zabijał po stronie CT, ale w drugiej połowie zdobył ponad 20 fragów. Widać po ich grze, że znowu zaczynają myśleć. Nie wychodzą na bezsensowne pojedynki, nie ganiają za kolejnym, pozornie darmowym zabójstwem i trzymają się razem. Słowa TaZa w pomeczowym wywiadzie tylko dodają optymizmu. Jak sam przyznał, wreszcie zaczęli walczyć. Wyszliśmy z grupy po dwóch BO1 i czekamy na swoich rywali. Jest dobrze!