• Udostępnij na Google+

 

Będziecie dzisiaj mieli okazję zaobserwować tok myślenia Tomasza. Bardzo długo zabierałem się za ten artykuł, ponieważ nie jestem jeszcze do końca przekonany, czy planuję regularnie wracać do Black Desert. Przetestowałem większość klas, wbiłem 30 poziomów i wkręciłem się w profesje, by wreszcie usiąść przed pustym dokumentem Worda. Czym jest BDO i dla kogo nadaje się najlepiej? 

Początki wspominam bardzo przyjemnie. Już od pierwszych minut imponuje kreator postaci. Może nie ma możliwości zmiany płci, jednak pozostałe opcje robią ogromne wrażenie. Od kolorów źrenic poprzez stopień skręcenia włosów aż po wydłużanie pojedynczych palców u rąk. Osobiście ograniczałem się do podstawowych funkcji, bo to rozgrywka pozostawała dla mnie tajemnicą, ale filmiki na YouTube doskonale uświadamiają potencjał, jaki drzemie gdzieś między tymi dziesiątkami cyferek i suwaków.

Screenshot 2016-04-16 16-47-31

Pierwsze 15 poziomów nie różni się wiele od większości MMO. Rzucają się w oczy jedynie dwie rzeczy, które mogą wydać się zaskakujące osobom niezaznajomionym ze wschodnim rynkiem gier RPG. System walki i postać automatycznie przechodząca od jednego zadania do drugiego. Początek najpierw wprowadził mnie w zupełne podstawy gry, a potem z każdą odblokowaną umiejętnością pokazywał, że zobaczyłem dopiero skrawek tego, co dla mnie przygotowali. Mniej więcej w momencie zdobycia pierwszego mounta otaczający mnie świat nabrał sensu…#

 

„Black Desert to nie jest MMO, to alternatywny świat”

Trafiłem kilka tygodni temu na transmisję Nexosa, jednego z większych polskich streamerów World of Warcraft. Nexos rozpoczynał właśnie swoją przygodę z Black Desert. Kiedy stali widzowie wpadali i pytali, gdzie jest WoW, częstował ich krótkim przedstawieniem ogrywanego tytułu. Zdanie, które posłużyło w moim przypadku za tytuł tej części artykułu, powiedział gdzieś przy okazji jednego z wyjaśnień. Ciężko się z tym nie zgodzić…

Złożoność BDO zrozumiałem po kilkunastu godzinach rozgrywki, kiedy zainteresowałem się łowieniem. Spodobało mi się. Mogłem sobie zarzucić wędkę, odpalić jakiś film i kątem oka zbierać kolejne ryby. Osiągnąłem niezły poziom zaawansowania w tej profesji, coraz częściej spoglądając z zazdrością na pływających własnymi statkami graczy. Wszedłem więc w Google w poszukiwaniu przepisu na zrobienie tratwy. Większość MMO wymagałaby ode mnie kupki patyków, kamieni i liny. Black Desert oprócz materiałów wymaga również kilku domów przerobionych na warsztat i stocznię, rzeczywistego czasu na ich wybudowanie oraz zatrudnienia pracownika, który zająłby się robotą za mnie.

Black Desert to trochę taki Second Life w fantastycznych klimatach. Większość gry sprowadza się oczywiście do setek godzin grindu, world PvP, gildii i wielkich bossów. Po drugiej stronie całego tego zabijania potworów stoi jednak ogromna siatka niesamowicie rozwiniętych profesji, która nie pozostaje obojętna paskowi doświadczenia.

 

System walki 

Jeżeli ktoś do tej pory nie słyszał o Black Desert, pierwsze minuty dają do myślenia, jednocześnie pokazując graczowi, z czym ma do czynienia. Walka w BDO opiera się w większości na combo. Są postaci, które są mniej zależne od odpowiedniej kolejności rzucania umiejętności, ale w żadnym przypadku nie obcujemy z sytuacją z World of Warcraft, gdzie ekran zapełniony jest ikonkami buffów, escape’ów i ofensywnych skilli. Dolny pasek służy w rezultacie głównie przedmiotom jednorazowego użytku lub rzeczom, które chcemy mieć na wyciągnięcie ręki.

Screenshot 2016-04-16 17-28-46

Umiejętności postaci są przypisane konkretnym kombinacjom liter i strzałek. Większość z nich wymaga po prostu wskazania kierunku wybranego skilla oraz dodatkowego przycisku na klawiaturze. Black Desert nie wymaga boskiego refleksu. Wymaga odpowiedniego poznania swojej postaci oraz pełnej świadomości tego, na co możemy sobie pozwolić. Niektórzy mogą mieć problem z brakiem zwykłego targetu, dlatego warto zastanowić się, czy celownik w środku ekranu nie będzie przeszkodą.

Szczerze? Warto spróbować. Non-target wkroczył już jakiś czas temu do świata MMO, a takie tytuły jak Tera Online cieszyły się popularnością właśnie ze względu na tę mechanikę. Taki system wymaga jednak całkowicie nowego podejścia do rozgrywki, szczególnie z perspektywy postaci leczących lub dystansowych.

 

Perełka wśród Wildstarów? 

Obok  end-game’owej zawartości, którą widziałem jedynie na streamach, jest również to, czego istnienia nie jestem jeszcze nawet świadomy. Czy Black Desert mi się podoba, czy jest dobre? Tak, zdecydowanie. Koreańskie studio Pearl Abyss serwuje fanom MMO to, czego na rynku nie było widać od bardzo dawna. Mnóstwo grindu i setki godzin levelowania ubrane w świat, który z minuty na minutę staje się coraz bardziej realny. BDO wygrywa świetnym uniwersum oraz zaskakująco dobrym balansem między zabijaniem potworów a resztą możliwości. Twórcy zadbali o to, żeby już od samego początku gracz zdał sobie sprawę z tego, ile rzeczy czeka go przez następnych kilkaset godzin.